,,Za co warto oddać życie…’’

Dnia 2 października 2019 roku nasza szkoła gościła br. Bogdana Augustyniaka, gwardiana Braci Mniejszych Kapucynów w Białej Podlaskiej ( w randze podpułkownika Wojska Polskiego). Podczas spotkania Ojciec poruszył kwestię powstania warszawskiego. Sam urodził się w Warszawie. Mieszkał na Pradze-Północ. Już jako dziecko spotykał się z tematem powstania. Jako gwardian „odziedziczył” pamiątki i dokumenty związane z batalionem „Gozdawa” walczącym w kwartale, w którym znajdował się klasztor. Trafiły one do  tajnego archiwum z rąk samych powstańców.  Na  spotkanie przyniósł Ojciec tajemnicze pudełko z naklejoną powstańczą kotwicą…Powiedział, że znajdują się w nim  pamiątki uzyskane od powstańców. Dali mu m.in. „Ekspres Lubelski” i „Ekspres Wołyński” z lipca 1939 r., „Ekspres Lubelski” z czerwca 1939 r., „Kurier Warszawski” z października 1943 r. i „Goniec Krakowski” ze stycznia 1940 r.  Z pudełka wyjął  pas, manierkę powstańczą i notatnik jednego z dowódców „Gozdawy”. Widoczne były  ciemne plamy –  zaschnięta krew. I jeszcze opaska powstańcza niedawno zmarłego kpt. Stanisława Maciejaka. Ojciec opowiedział też o warszawskich maluchach, które  wpisały się w historię powstania… Przywołał sceny z dwóch filmów. Opowiadał, jak malutki hobbit z „Władcy Pierścieni” dostaje niewielki, tępy mieczyk. Potężni wojownicy żartowali z niego: „niewiele zdziałasz takim krótkim ramieniem i tępym mieczykiem”. Jedna z księżniczek odpowiedziała wtedy: „Dlaczego zabraniacie mu walczyć w imieniu tych, których kocha?”. To jest część prawdy o powstaniu. Warszawskie dzieci często zostawały sierotami, bo np. mamę zabrano w łapance, a starszego brata rozstrzelano na ulicy. Jedna z takich sierot została dzieckiem batalionu; przygarnęli ją powstańcy, bo wcześniej utraciła wszystkich swoich bliskich. Drugi film, który wspomniał w kontekście powstania, to „Byliśmy żołnierzami” Mela Gibsona. Przywołał scenę, gdy czteroletnia dziewczynka gramoli się na kolana taty, który wyjeżdża na wojnę. Mała pyta go: „Tato, co to jest wojna?”. Ten odpowiada: „Wojna to coś, czego nie powinno być, ale jest”.  Wspomniał też o teledysku „Orzeł Biały. Dzieciom Warszawy 1944 w hołdzie” autorstwa Natalii Sikory. Wymienia się w nim 11-letniego Wojtusia, który bez strat potrafił przeprowadzić podziemiami cały powstańczy oddział. Umiał to zrobić, bo wcześniej bawił się na warszawskich podwórkach i w piwnicach. Znał wszystkie zakamarki. Niestety, nie przeżył powstania. Powiedział, że dzieci, wbrew pogłoskom, nie brały czynnego udziału w walce. Nie biegały z karabinem, bo powstańcy mieli bardzo mało broni. Owszem, chętnie się z nim fotografowały, ale był to tylko pożyczony „eksponat”. Dzieci włączały się do powstania, pomagając jako sanitariusze. Razem z harcerzami roznosiły pocztę powstańczą. W tamtym czasie był to jedyny sposób komunikacji z bliskimi, którzy mieszkali w innej części miasta. To one tworzyły przestrzeń normalności, płacąc za to ogromną cenę; zresztą koszty ponieśli wszyscy… Prelegent stwierdził, że nikt nie szuka wojny, że jesteśmy przecież stworzeni do miłości, dobra i ciepła. Wojna wywraca świat do góry nogami. Smutno stwierdził, że doświadczyły tego także dzieci. Spotkanie zakończył stwierdzeniem, że powstanie warszawskie było dramatycznym przeżyciem… Tych emocji nie da się uciszyć.

« 1 z 2 »
Please follow and like us:

Zdjęcie szkoły

Szkoła Podstawowa nr 3 im. Marii Konopnickiej
w Białej Podlaskiej.

Archiwum

Copyright © 2019 Szkoła Podstawowa nr 3 w Białej Podlaskiej